Czy mentoring w branży hotelarskiej przyczynia się do podnoszenia umiejętności młodszego managera i zrekompensowania niedoborów fachowców?

Z powodu COVID-19 branża hotelarska straciła wielu profesjonalnych menedżerów. Wykwalifikowani ludzie, którzy byli w stanie znaleźć alternatywną pracę w tym trudnym okresie, dzisiaj nie chcą powrotu do branży hotelarskiej. W rezultacie trudno jest znaleźć odpowiedniego kandydata na stanowisko dyrektora generalnego. Nieliczne osoby, które są dostępne na rynku, mają bardzo wysokie oczekiwania płacowe, często przekraczające możliwości finansowe właściciela.

Jakie są alternatywy?

Osobiście uważam, że jeśli nie ma wystarczającego budżetu na zatrudnienie doświadczonego dyrektora generalnego, rozwiązaniem jest zatrudnienie ambitnych talentów, a następnie zainwestowanie w mentoring. Ni wystarczy bowiem dać im do ręki firmowy podręcznik i oczekiwać, że będą prawidłowo wykonywać swoją pracę. Mentor w tym znaczeniu to taki trener personalny, którego siłownią jest hotel, a zamiast masy mięśniowej pomaga on zbudować kompetencje niezbędne do efektywnego zarządzania obiektem. Mentoring ma kluczowe znaczenie, aby naprawdę wzmocnić pracowników i pomóc im w rozwoju kariery.

To, kim dzisiaj jestem osiągnąłem dzięki pracy dla międzynarodowych firm, które oferowały szkolenia i wyznaczały plany rozwoju, a także dzięki dyrektorom generalnym, którzy przejęli rolę mentorów. Dzięki całej tej wiedzy i zdobytemu doświadczeniu dzisiaj to ja często jestem mentorem dla osób, które przygotowują się do roli managera hotelu. Bardzo lubię spędzać czas z podopiecznymi i pomagać im w procesie uczenia się występując w roli „trenera personalnego”.
Trafiłem kiedyś na bardzo utalentowanego pracownika, Jana. Awansował ze względu na wybitne osiągnięcia na swoim stanowisku, ale niestety w nowej roli nie dawał sobie rady, nie był na nią jeszcze gotowy. Zostałem poproszony przez właściciela hotelu o radę i po spotkaniu z Janem przedstawiłem właścicielowi moje rozwiązanie. Stałem się mentorem dla Jana, mieliśmy cotygodniowe spotkania, konsultacje i telefony. W ciągu kilku miesięcy zaczął budować pewność siebie, ponieważ czuł się bezpieczniej i w jakiś sposób „chroniony” przeze mnie, ta pewność siebie pomogła mu otworzyć się i poprawić swoje umiejętności przywódcze oraz kompetencje finansowe. Po sześciu miesiącach Jan stał się samodzielnym dyrektorem i do dziś pracuje w tym hotelu. Jest lojalnym i zaangażowanym menedżerem, szanowanym przez cały zespół i właściciela.

Właściciel hotelu, inwestując z zatrudnienie mentora nie tylko pokazał zespołowi, że stawia na rozwój ambitnych talentów, lecz dzięki posiadaniu doświadczonego „trenera personalnego” zdołał w konsekwencji wypracować oszczędności. Zmniejszyła się rotacja personelu, a dzięki lojalnej i zaangażowanej kadrze poprawiła się jakość obsługi gości. To przyczyniło się z kolei do wzrostu przychodów o około 18% rok do roku.